wtorek, 29 listopada 2016

If someone has to die, I'll choose myself every damn time.

Godność| Sir Dalran Velaryon
Wiek| 32 lata
Ród| Velaryon
Stanowisko| Rycerz
Osobowość| Kiedy był jeszcze dzieckiem, wszyscy zawsze powtarzali mu, że jest wykapanym Velaryonem - do bólu odważnym, niebezpiecznie zadziornym i boleśnie wręcz dumnym. Że wyrośnie z niego wspaniały lord, mimo, że prawdopodobnie nigdy nie odziedziczy tytułu ojca, na drodze do którego uparcie stał mu starszy o trzy lata brat, że będzie wspaniałym, silnym, poważanym mężczyzną, że jego imię powtarzać będzie każda para ust w królestwie, zupełnie jakby był nie synem możnego ubiegającego się po cichu o koronę, a potomkiem samego władcy. A on jedynie patrzył na swoje odbicie w lustrze - na swoje wiecznie splątane blond włosy, duże ciemnobrązowe oczy, brwi ściągnięte w grymasie wyglądającym nieco zabawnie na twarzy ośmiolatka - i nie potrafił myśleć o sobie jako o Velaryonie. Szybko dostrzeżono w nim wrodzoną wręcz powagę; od zawsze był dość małomówny, nie przepadał za typowo dworskimi rozrywkami, nie najlepiej odnajdywał się też w etykiecie. Młodzieńczy brak zdolności zwykłego ugryzienia się w język, kiedy potrzeba, wielokrotnie wpędzał jego starszego brata w tarapaty, ale Dalran był inny - wciąż bezpośredni i szczery niemal do bólu, ale potrafił odpowiednio ważyć i dobierać słowa. Wiedział, kiedy powinien milczeć, kiedy wycofać się z rozmowy, a kiedy twardo i nieustępliwie bronić swych racji, i przekładał tę zdolność na każdą dziedzinę życia - podświadomie wyczuwał moment, w którym najlepiej będzie zrobić taktyczny odwrót. I chyba właśnie to najbardziej pomogło mu, gdy podjął decyzję o rozpoczęciu kariery rycerza. Do dziś znany jest ze swego opanowania, zdecydowania i umiejętności taktycznych, zdolności zachowania zimnej krwi i chłodnego rozumowania nawet w chwilach najbardziej stresujących. Ale wciąż jest człowiekiem, i, jak każdy człowiek, czasem i on nie potrafi odsunąć na bok emocji, uczuć, pragnień, nadziei, nienawiści. Nie chce działać z prywatnych pobudek, rzadko zresztą zdarza mu się to robić, zdążył wielokrotnie odznaczyć się odwagą i męstwem w ilościach tak wielkich, że można byłoby nimi spokojnie obdzielić trójkę dorosłych mężczyzn. Zabawne więc, że to właśnie dobre serce jest jego największą słabością - pragnienie niesienia pomocy potrzebującym i bronienia słabszym dosłownie przez niego przemawia, choć może niewprawionemu oku ciężko jest przebić się przez skorupę chłodu i wysokich oczekiwań, jakie Dalran stawia tak swoim ludziom, jak i samemu sobie. Chciałby zbawić cały świat, uchronić każde niewinne stworzenie przed niesprawiedliwym losem, nawet jeśli miałoby to oznaczać narażanie samego siebie. Dobro ogółu nigdy nie będzie dla niego ważniejsze od dobra jednostki; a jeśli jest przy tym mężczyzną odrobinę oschłym w obyciu, o surowych manierach, wychowanym przez wojsko, to cóż - nie zawsze można mieć wszystko. Cnota i urok osobisty rzadko idą ze sobą w parze.
Historia| Wbrew wszystkiemu miał szczęśliwe dzieciństwo - na świat przyszedł jak drugi syn Lorda Velaryona, ten młodszy, trochę dziwny chłopiec, z którym właściwie nie do końca wiadomo było co tak naprawdę zrobić. Tytuł po ojcu miał przejąć jego starszy brat, Dalran więc od zawsze dostawał nieco mniej uwagi i nieco więcej swobody. Był dzieckiem żywym i radosnym, przynajmniej do chwili, gdy wydając na świat trzecie dziecko, córkę, zmarła jego ukochana matka; chłopiec darzył rodzicielkę uczuciem nadzwyczaj silnym, był do niej wyjątkowo przywiązany, niec więc dziwnego, że ciężko zniósł jej odejście. Spoważniał, zupełnie jakby postawił sobie jako cel dorosnąć szybciej, niż powinien, szybciej, niż się od niego wymagało. Z domu wyniósł się mając ledwie piętnaście lat, zaczynając szkolenie rycerskie u boku jednego z mężczych westeriańskich wojowników. Zdążył za dziecka liznąć edukacji, ale chyba tylko niewielki skrawek wiedzy, głównie historycznej, na dobre utkwił mu w głowie - reszta wypłukana została przez porywisty strumień treningów i walk na miecze, jakie szybko i nader dokładnie wypełniły jego życie. Stoczył kilka znaczących bitew, uzyskał tytuł kapitański, otrzymał włości w stolicy i oddział, za który jest odpowiedzialny, naukę zostawia więc maestrom i medykom - on się do tego nie nadaje, nie ważne, jak bardzo nie chciałby dniem i nocą zgłębiać wiedzy zawartej w królewskiej bibliotece, w marne parę miesięcy starając się nadrobić wszystkie te lata, które mógł poświęcić kształceniu się. Bądź co bądź jest przecież tylko prostym rycerzem.
Serce| Kawaler; w młodości zaręczony z jedną z córek lorda Watersa, dziewczyna zmarła jednak na suchoty jeszcze zanim zdążyli się poznać
Zwierzę| Irys i Mustafa, wierne ogary uwielbiające wybierać się ze swym panem na polowania kiedy ten jest akurat w domu.
Ciekawostki|

  • Jest zdecydowanie bardziej podobny do świętej pamięci matki niż ojca - ma jej oczy i włosy, i zdaje się, że dobre serce także odziedziczył właśnie po niej.
  • Wiecznie wyprostowany jak struna, zupełnie jakby odbywał musztrę lub miał za chwilę zasalutować. Żołnierskie przyzwyczajenie, z którego często otwarcie naśmiewa się jego starszy brat, twierdząc, że Dalran nawet kiedy się garbi to i tak jest prosty jakby mu ktoś w dupę kij wsadził.
  • Może pochwalić się paroma bliznami wyniesionymi z walk - najbardziej zauważalne z nich zdobią prawe udo, lewy bok i miejsce dokładnie między łopatkami mężczyzny.
  • Otwarcie gardzi typowym dla szlachty i wielu wojskowych zwyczajem upijania się w sztok za każdym razem, gdy w zasięgu wzroku pojawi się wino. Nie oznacza to oczywiście, że sam unika alkoholu, ale pije z umiarem i głową, a i swych podwładnych ostro strofuje w tym temacie.
  • Mimo wszystko o jego stanie cywilnym cały czas decyduje pan ojciec - jeśli Lord Velaryon postanowi, że Dalran ma się ożenić, to Dalran się ożeni. Niespieszno mu z kolei do posiadania dzieci; prawdopodobnie śmierć matki w połogu sprawiłaby, że przez cały czas trząsłby się ze strachu o życie żony i dziecka.
  • Nie ma w zwyczaju sprzeciwiać się ani swym przełożonym w wojsku, ani przerastającym go rangą możnym, szczególnie jeśli jest to jego ojciec. Nie oznacza to co prawda, że pozwoli wejść sobie na głowę - jest człowiekiem nader honorowym i żaden fałszywy zarzut czy obelga skierowana w jego stronę nie zostanie puszczona płazem. Zwyczajnie wie po prostu, kiedy lepiej zgiąć kark i milczeć - i ogromny niesmak budzą u niego ludzie, którzy rzucają się w podobnych sytuacjach w samobójczej próbie pokonania przeciwnika znacznie silniejszego, fizycznie bądź politycznie, nieważne. Dalran uparcie twierdzi bowiem, że w każdej sytuacji nalezy brać siły na zamiary i nie narażać się bez powodu, tylko i wyłącznie dla głupiej dumy. Nie tyczy się to oczywiście w jego mniemaniu żadnej sytuacji związanej z obroną kogokolwiek poza samym sobą.
  • Ze względu na swoją nadmierną czasem waleczność i chęć zbawienia świata stał się przedmiotem rodzinnego zakładu, urządzonego przez jego brata - kto i kiedy przyprawi "małemu Dalranowi" pierwszą szramę na twarzy. I choć sam nie przepada za hazardem, to tym razem zwyczajnie nie mógł się oprzeć; postawił całą sakiewkę złota, że będzie piękny i gładziutki jeszcze przez co najmniej dwa lata.

Inne zdjęcia| x x x
Kontakt| frania099 / frania099@gmail.com

Autor| Franz - rzeczownik oznaczający stworzenie z natury dość niemiłe i niezręczne w kontaktach międzyludzkich, nielubiące znacznej większości emotek i młodzieżowych skrótów. Pisze przeważnie w trzeciej osobie czasu przeszłego, przyjmie wątki męsko-żeńskie na równi z męsko-męskimi. Nienawidzi pisać jako pierwsze i dostawać postów zawierających tradycyjne wpadanie na siebie na ulicy.


Kaaaaarl, that kills people!, czyli jak zwykle piękny Karl-Heinz Urban na zdjęciu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics.