piątek, 27 stycznia 2017

Od Jimmiego C.D. Lyanny

- Zobaczymy się jeszcze? - krzyknąłem, gdy ona wchodziła do komnaty.
Ta jednak tylko się uśmiechnęła i zniknęła mi z oczu.
Podrzuciłem w dłoni sakwę. 
- Dobry początek. - powiedziałem sam do siebie i wsiadłem na mojego karego konia, po czym wróciłem do mojego pałacyku. Tego dnia zarobiłem więcej, niż straciłem. 
Ogólnie nie powodzi mi się źle. Rzadko brakuje mi pieniędzy, ale ostatnio brak mi zleceń, co się równa z brakiem zapłaty.
Następnego dnia jak zwykle rano przechadzałem się dumnie po mieście. Usiadłem w barze i nie zdążyłem nic zamówić, bo zaraz do baru wpadł przerażony chłop i zaczął wykrzykiwać:
- Na Boga! Wielka bestia znowu zbiera krwawe żniwa, pędźcie co prędzej do chat i pilnujcie swoich trzód i potomków, bo skończą tak jak mój synek. - po czym upadł na kolana i zalał się łzami. 
W barze, mimo tłoku, zapadła cisza, niektórzy szeptali coś między sobą. Nie za bardzo rozumiałem, o co chodzi. 
- Ej, ty. -wskazałem na najbliższego chłopa. - Podejdź.
Chłop posłusznie wstał i podszedł do mnie. 
- Mógłbyś mówić mniej zagadkowo? I wytłumaczyć mi łaskawie o co chodzi? - powiedziałem, biorąc łyk piwa. 
- W lesie mieszka bestia. Krzyżówka wilka z niedźwiedziem od roku zabija nasze zwierzęta i porywa dzieci. Nawet dziewkę potrafi zabić. Nie boi się człowieka. To szatan! Kara od Boga!
Słuchałem go tak i nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Wyobraźnia biedoty nie zna granic, wszystkie wydarzenia łączą z Bogiem i Szatanem. Zapewne ta "bestia" to tylko nieco przerośnięty głodny wilk. Ale za zabicie zwykłego wilka aż tak dużo mi nie zapłacą. 
- Dobrze trafiłeś, kolego. - powiedziałem, biorąc ostatni łyk. - Jestem w stanie rozprawić się z bestią, ale oczywiście nie za darmo.
- Panie, miej litość, bestia zabrała mi wszystko. Moim jedynym dobytkiem było stado kóz. Zostały mi ostatnie oszczędności, a pan na pewno żąda więcej niż pół sakwy monet.
- Masz rację, nie będę ryzykować życia dla paru marnych groszy. - śmiałem się w duchu wypowiadając te słowa. Wiadomo, że nie dałbym się zabić. 
Wstałem od stołu i już chciałem wychodzić, gdy ten mnie dogonił i powiedział:
- Jest dużo więcej chłopów, którzy się boją bestii, na pewno oni też się dołożą.
- W takim razie zbierz od nich pieniądze i mi przynieś. 

****Wieczorem****

- Panie, ktoś puka do drzwi. - powiedział służący, gdy ja, siedząc w jadalni, rozkoszowałem się dziczyzną.
- W takim razie na co czekasz? Otwórz. 
Mój jedyny sługa ukłonił się, po czym przyprowadził tego samego chłopa, którego spotkałem rano. 
Położył skrzynkę na stole. Otworzyłem ją i moim oczom ukazał się piękny złoty widok. No postarał się z tą zbiórką. Chyba połowa wsi się złożyła. Jednak nie pokazałem swego zainteresowania, tylko zamknąłem skrzynkę i powiedziałem obojętnie:
- Jutro rano się tym zajmę. 
Wtedy ten zdenerwowany uderzył pięścią w stół i krzyknął:
- Pan żartuje! Kolejne osoby giną, ludzie dalej tracą swój dobytek! Król jest głuchy na nasze wołanie. Wszyscy ludzie złożyli się jak najszybciej, żeby już dziś w nocy mogli spać spokojnie.
Wstałem od stołu i podszedłem do chłopa.
- Odważny jesteś, żeby przemawiać takim tonem do takiej osoby jak ja.
- A kim pan w ogóle jest? Lordem? Księciem?
Miałem ochotę w tym momencie podciąć mu gardło, jednak opanowałem się. 
- Nie. Jestem nowym bohaterem twojej spróchniałej wsi. I skoro aż tak ci zależy, mogę zająć się sprawą w tej chwili. Ale to będzie wiązać się z dopłatą.
- Pan chyba żartuje.
- W takim razi poczekamy do rana . - uśmiechnąłem się szyderczo. 
Po chwili milczenia, ten namyślił się.
- O jaką dopłatę panu chodzi?
- Brakuje mi ostatnio służby. Załatwię sprawę od ręki, jeśli załatwisz mi ze swojej wsi jedną osobę, która na czas nieokreślony zamieszka w moim pałacu jako niewolnik. 
- Da się załatwić.
- Interesy z panem to przyjemność. - uśmiechnąłem się, prowadząc go do wyjścia. 
Potem szykowałem się do całonocnej wyprawy do lasu. Wziąłem tylko konia, miecz oraz zbroję i czułem się bezpieczny. Ale postanowiłem na wszelki wypadek wziąć też kuszę.
Dwadzieścia minut później byłem już na leśnej ścieżce, szukając "potwora", "szatana", czy też "niedźwiedzio-wilka".
Nagle coś przemknęło między krzakami. Byłem pewny, że to zwierzę, w końcu chłopi raczej nie chodzą o tej porze do lasu, szczególnie, jeśli wierzą w tego "potwora". Nacelowałem kuszę w miejsce szelestu.

Lyanna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics.