niedziela, 29 stycznia 2017

Od Lydii

Ledwo otworzyłam oczy, była przy mnie służba. Przyniesiono mi śniadanie do łóżka. Gdy je zjadłam przyniesiono mi suknię. Założyłam ją. Po jakimś czasie wystrojona i wyszykowana zeszłam do innej komnaty, w której pobierałam nauki. Po męczącej lekcji wreszcie miałam czas dla siebie. Poćwiczyłam chwilę grę na instrumencie. Napisałam wiadomość do rodziców. Byli obecnie daleko od domu, aby zdobyć towary na sprzedaż. Gotowy list przywiązałam do nogi Toda. Otworzyłam okno i wysłałam kruka do rodziców. Jak pisali w poprzednich listach, mieli wrócić za najmniej osiem dni. Do czasu ich powrotu byłam pod opieką służby. Poszłam do stajni. Udałam się do boksu Flamenco. Ogier zarżał na powitanie. Osiodłałam go i wyprowadziłam przed budynek. Do siodła przytroczyłam łuk i kołczan że strzałami, choć nie miałam zamiaru go używać. Zagwizdałam. Przybiegł do mnie Duch, który przed chwilą polował. Dosiadłam konia i stępem ruszyłam do lasu. Wyjechałam w jego głąb. Przyspieszyłam do kłusu. Nagle niedaleko mnie ukazała się sylwetka jakiegoś jeźdźca.

<Jimmy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics.