piątek, 27 stycznia 2017

Od Willa C.D. Seline

- O ile się nie rozpogodzi i nie będę jeszcze w stanie wracać w swoje strony, to z całą przyjemnością - odparłem z lekkim uśmiechem, zeskakując zgrabnie z murku. Pomogłem również damie ostrożnie z niego zejść, po czym razem skierowaliśmy się do wnętrza jej twierdzy. 
- Ser Carter? - usłyszałem swe nazwisko, więc obróciłem się natychmiast, by dostrzec jednego ze służących, którzy krzątali się w jadalni również podczas uczty, podając najwspanialsze potrawy. Zatrzymałem się i zwróciłem w jego stronę, spoglądając na niego pytająco. Miał w ręku zapieczętowany list, najwyraźniej zaadresowany do mnie - Kruk przyniósł wiadomość dla pana, zdaje się, że od ser Robba Tranta, namiestnika, jak wskazuje na to pieczęć.
Zdziwiłem się wielce; tak wysoko postawione osobowości raczej nie miały w zwyczaju pisać do nędznego, nic nie znaczącego rycerzyka jak ja. Podziękowałem za przekazanie wiadomości i przeczytałem list po cichu. Lady Firewood wciąż nie odeszła, lecz patrzała na mnie z zaciekawieniem.
- "Ser Will Carter" - przeczytałem głośno - "przed paroma chwilami pod pałac naszego miłościwego króla Latrella Weavera przybył jeden z kruków, które okazały się nie należeć do dobytku Królewskiej Przystani. W liście dostałem informację o Pana pobycie w grodzie Firewood od pana tegoż grodu, co wiąże się, jak miałem okazję przeczytać, z niekorzystnymi warunkami na Pana trasie. Nie pisałbym do sira bez powodu - w związku z ostatnim rozkazem miłościwego króla zmuszony jestem powiadomić sira, jak i również innych rycerzy znajdujących się z dala od serca królestwa, o najnowszym i pilnym nakazie wytężania wszelkich swych zmysłów, by odnaleźć niejakiego Gwardzistę o godności ser Arkadius Firewood. Ewentualne znalezienie zaginionego bądź wszelakie tropy, które mogłyby pomóc w poszukiwaniach, muszą być natychmiast zgłoszone królewskiemu namiestnikowi, Robbowi Trantowi. Niestosowanie się do poleceń lub spiskowanie przeciw dobru sprawy karane jest, według nakazu króla oraz jego córki, śmiercią, bez względu na powód takowego postępowania. Podpisano, ser Robb Trant."
Odchrząknąłem pod koniec czytania, gdyż zdążyło mnie rozboleć od tego gardło. Lady Seline była niemniej zdziwiona niż ja, ale, podobnie jak w mym przypadku, starała się to ukryć. 
- ... Czyli... - zacząłem po chwili - Albo, z całym szacunkiem, król Latrell poszedł po rozum do głowy i zajął się sprawą w ciut większym stopniu, albo też palce maczała w tym lady Weaver, a jego córka. Skoro z takim rozmachem zorganizowali poszukiwania i tyle rycerzy dostało takowe polecenie, to nie dziwota, jeśli pani brat znajdzie się w mgnieniu oka. - stwierdziłem.

Seline? ^^
Troszku brak pomysłu ;_;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics.